Kupujący zmieniają podejście do mieszkań. Liczą już nie tylko metry, ale też rachunki

REKLAMA
REKLAMA
Niższe rachunki, komfort cieplny i jakość powietrza coraz mocniej wpływają na decyzje mieszkaniowe. Nabywcy zaczynają patrzeć na lokal jak na system, który ma być tani w utrzymaniu i odporny na rosnące koszty. Co dziś naprawdę zwiększa wartość „zielonego” mieszkania i dlaczego sama liczba ekologicznych technologii już nie wystarcza?
- Kupujący liczą koszty utrzymania. To one coraz częściej decydują o wyborze mieszkania
- Zielone mieszkanie zaczyna się już na etapie projektu. Liczy się nie tylko technologia, ale też jakość wykonania
- Zielone rozwiązania mają być odczuwalne w rachunkach i komforcie
Rachunki, komfort cieplny i jakość powietrza stały się równie ważne jak metraż i lokalizacja. Nabywcy szukają lokali, które będą tańsze w utrzymaniu, wygodne w codziennym użytkowaniu i odporne na rosnące koszty eksploatacji. W tej zmianie widać koniec ekologii rozumianej jako dodatek do inwestycji, a początek myślenia o mieszkaniu jak o systemie, który ma dobrze działać przez lata.
REKLAMA
REKLAMA
Kupujący liczą koszty utrzymania. To one coraz częściej decydują o wyborze mieszkania
Dla nabywców wartość zielonych rozwiązań nie wynika z samej technologii, lecz z ich praktycznego wpływu na koszty utrzymania, komfort użytkowania i przewidywalność domowego budżetu. Pokazują to wyniki raportu ING Insights „Polacy na swoim dzisiaj i w przyszłości”, opartego na badaniu zrealizowanym przez Ipsos dla ING Banku Śląskiego. Niskie koszty utrzymania, czynszu i ogrzewania znalazły się wśród trzech najważniejszych cech wymarzonego mieszkania lub domu dla 30 proc. badanych. Jednocześnie 40 proc. obawia się przyszłych kosztów utrzymania nieruchomości, a 57 proc. chce inwestować w poprawę efektywności energetycznej swojego domu lub mieszkania.
Ekonomiczny wymiar tej zależności pokazuje natomiast raport „Polska fala renowacji. Korzyści dla Polski do 2035 r.”, opracowany przez Instytut Reform na zlecenie Stowarzyszenia Fala Renowacji. Według przedstawionego w nim modelu średni roczny koszt ogrzewania mieszkania lub domu wynosił w 2025 roku około 4,4 tys. zł na gospodarstwo domowe. W scenariuszu braku modernizacji mógłby wzrosnąć do 6,4 tys. zł w 2035 roku, natomiast w scenariuszu poprawy efektywności energetycznej budynków – spaść do 4,1 tys. zł. Autorzy wskazują również, że rozwiązania energooszczędne poprawiają komfort użytkowania, zmniejszają koszty eksploatacji i zwiększają odporność gospodarstw domowych na skokowe wzrosty cen energii. W praktyce wartość zielonego mieszkania tworzy więc nie liczba pojedynczych instalacji, lecz ich wspólny efekt: mniejsze zapotrzebowanie na energię, stabilniejsze rachunki i lepszy komfort cieplny.
Zielone mieszkanie zaczyna się już na etapie projektu. Liczy się nie tylko technologia, ale też jakość wykonania
„Klient kupuje mieszkanie razem z kosztami jego użytkowania, temperaturą w lipcu i styczniu, jakością powietrza oraz tym, jak budynek będzie się starzał. Dlatego zielone rozwiązania muszą być zaplanowane i dobrze wykonane już na etapie projektu: instalacje, odzysk ciepła, gospodarka wodą, automatyka, materiały i detale wykonawcze mają tworzyć jeden sprawny układ” – mówi Piotr Koszyk, członek zarządu Q3D Contract.
REKLAMA
„Dobre budownictwo ekologiczne działa bez codziennego angażowania mieszkańca – ogranicza straty, pomaga kontrolować media i utrzymuje komfort przez cały rok. Z perspektywy wykonawcy kluczowa jest więc precyzja, bo nawet najlepsze założenia tracą sens, gdy zawodzą szczelność, montaż albo trwałość materiału. Mieszkanie powinno bronić się po kilku latach użytkowania, nie tylko w dniu odbioru. Zielone rozwiązania mają największą wartość wtedy, gdy są wpisane w inwestycję od początku – w konstrukcję, instalacje, automatykę, retencję wody, dobór materiałów i projekt części wspólnych” – dodaje.
Zielone rozwiązania mają być odczuwalne w rachunkach i komforcie
Mieszkanie projektowane jak system zaczyna się od zależności między elementami, które mieszkańcy odczuwają każdego dnia. Wentylacja wpływa na jakość powietrza, automatyka na kontrolę zużycia, dobór materiałów na trwałość, a gospodarka energią i wodą na wysokość opłat. Znaczenie ma spójność całego budynku; od projektu instalacji, przez wykonanie detali, po odporność części wspólnych na intensywne użytkowanie.
„W budownictwie mieszkaniowym decyzje techniczne bardzo szybko stają się decyzjami finansowymi dla mieszkańców. Jeżeli instalacje są źle dobrane, automatyka przesadzona, a materiały dobrane bez uwzględnienia ich trwałości, konsekwencje wracają w opłatach, serwisie i remontach. Dlatego przy zielonych rozwiązaniach trzeba patrzeć na cały cykl życia budynku: jak dany element zostanie wykonany, jak będzie serwisowany, ile wytrzyma i czy mieszkaniec będzie mógł korzystać z niego bez skomplikowanej obsługi. Dobre rozwiązanie ma być czytelne, trwałe i policzalne. Mniej energii, mniej wody, mniej awarii, mniej wymian. To jest ekologia, którą mieszkańcy naprawdę odczuwają” – mówi Piotr Koszyk.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA


