REKLAMA

REKLAMA

Kategorie
Zaloguj się

Zarejestruj się

Proszę podać poprawny adres e-mail Hasło musi zawierać min. 3 znaki i max. 12 znaków
* - pole obowiązkowe
Przypomnij hasło
Witaj
Usuń konto
Aktualizacja danych
  Informacja
Twoje dane będą wykorzystywane do certyfikatów.

Rejestr referencyjny najemców – brakujące ogniwo rynku najmu

Piotr Szulc
Radca prawny
W polskim porządku prawnym rental history ma charakter niesformalizowany
W polskim porządku prawnym rental history ma charakter niesformalizowany
Shutterstock

REKLAMA

REKLAMA

Praktyka screeningu najemców już dziś funkcjonuje w obrocie, tyle że w formie rozproszonej i prywatnej, często w oparciu o niejednolite standardy i ograniczoną transparentność. Wprowadzenie modelu publicznego nie tworzyłoby więc nowej jakości, lecz raczej cywilizowałoby i standaryzowało już istniejące mechanizmy, nadając im przejrzyste ramy prawne.

rozwiń >

Weryfikacja najemcy – luka informacyjna rynku

Realnym problemem na rynku najmu pozostają trudności w rzetelnej weryfikacji najemców. Publicznie dostępne źródła informacji, takie jak KRS, CEiDG czy rejestry dłużników niewypłacalnych, mają ograniczoną użyteczność – obejmują głównie podmioty gospodarcze lub sytuacje skrajne i nie pozwalają na pełną ocenę wiarygodności podmiotu jako najemcy. W praktyce większe podmioty wynajmujące powierzchnie komercyjne, takie jak galerie handlowe czy właściciele biurowców, już dziś prowadzą procesy screeningu najemców, jednak odbywa się to najczęściej za pośrednictwem prywatnych firm i w oparciu o niejednolite standardy.

REKLAMA

REKLAMA

W tym kontekście coraz częściej pojawia się koncepcja tzw. rental history, rozumianej jako zestaw informacji o dotychczasowych relacjach najemcy z wynajmującymi, wykorzystywany przy ocenie jego wiarygodności oraz ryzyka przyszłych zaległości czynszowych. Instytucja ta jest dobrze znana w systemach common law, gdzie funkcjonuje jako względnie ustrukturyzowany element rynku najmu.

Ważne

W polskim porządku prawnym rental history ma dotychczas charakter marginalny i niesformalizowany, jednak wraz z rozwojem profesjonalnego rynku najmu oraz rosnącą skalą inwestycji w sektorze PRS można oczekiwać wzrostu zainteresowania tworzeniem bardziej systemowych narzędzi gromadzenia i udostępniania tego rodzaju danych.

Zmienia się bowiem sama struktura rynku – od modelu opartego głównie na indywidualnych właścicielach jednego lub kilku lokali w kierunku podmiotów instytucjonalnych zarządzających portfelami liczącymi setki, a docelowo tysiące mieszkań.

W takich realiach weryfikacja najemcy przestaje być incydentalną czynnością dokonywaną na podstawie intuicji czy nieformalnych referencji, a staje się elementem powtarzalnego, zinstytucjonalizowanego procesu zarządzania ryzykiem. Duże podmioty oferujące na rynku znaczną liczbę lokali będą naturalnie dążyły do wprowadzenia procedur screeningu rozdrobnionych lokatorów, analogicznych do tych, które od lat funkcjonują w sektorze finansowym czy komercyjnym najmie powierzchni biurowych. Skala działalności powoduje bowiem, że nawet niewielki odsetek nierzetelnych najemców przekłada się na wymierne, systemowe straty finansowe, których nie sposób kompensować wyłącznie kaucją czy standardowymi zabezpieczeniami umownymi.

REKLAMA

W konsekwencji potrzeba dostępu do ustrukturyzowanej informacji o historii najmu przestaje być kwestią wygody pojedynczego właściciela, a zaczyna mieć charakter infrastrukturalny – staje się elementem profesjonalizacji rynku i warunkiem jego stabilności.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Rental history w krajach common law

W państwach anglosaskich, w szczególności w USA i Wielkiej Brytanii, rental history stanowi istotny element infrastruktury rynku najmu. Funkcjonuje tam jako względnie sformalizowany zbiór danych o wcześniejszych umowach najmu danej osoby, obejmujący m.in. informacje o terminowości płatności czynszu, długości trwania najmu, ewentualnych sporach z wynajmującymi czy przypadkach eksmisji. Dane te są gromadzone przez wyspecjalizowane podmioty prywatne – biura informacji kredytowej, agencje „tenant screening” lub platformy zarządzania najmem – i udostępniane przyszłym wynajmującym za zgodą osoby, której dotyczą. W praktyce rental history bywa traktowana podobnie jak historia kredytowa: brak negatywnych wpisów zwiększa szanse na zawarcie umowy, natomiast zaległości lub konflikty z poprzednimi właścicielami mogą skutkować odmową najmu albo żądaniem dodatkowych zabezpieczeń (wyższej kaucji, gwarancji bankowej, poręczenia).

Asymetria ryzyka po stronie wynajmujących

Argumentem przemawiającym za rozważeniem stworzenia państwowego rejestru historii najmu jest przede wszystkim skala ryzyka ponoszonego przez wynajmujących oraz ograniczona skuteczność dostępnych dziś instrumentów zabezpieczających. W relacji najmu ciężar ryzyka ekonomicznego w praktyce spoczywa niemal wyłącznie na właścicielu lokalu. W przypadku nierzetelnego najemcy konsekwencje mogą obejmować wielomiesięczne zaległości czynszowe, koszty mediów, zniszczenia lokalu czy utracone korzyści wynikające z niemożności ponownego wynajęcia nieruchomości.

Jednocześnie katalog realnie skutecznych zabezpieczeń jest w polskich warunkach stosunkowo wąski. Kaucja, nawet w maksymalnej dopuszczalnej wysokości, rzadko pokrywa pełną skalę potencjalnych strat, a dodatkowe instrumenty – takie jak gwarancje bankowe czy ubezpieczenia czynszu – pozostają rozwiązaniami kosztownymi, przez co nie stanowią standardu rynkowego. W praktyce więc podstawowym „zabezpieczeniem” wynajmującego pozostaje ocena wiarygodności najemcy na etapie zawierania umowy, dokonywana często w oparciu o szczątkowe informacje i nieformalne referencje.

Problem pogłębia ograniczona efektywność dochodzenia roszczeń na drodze sądowej. Postępowania o zapłatę lub opróżnienie lokalu bywają długotrwałe, a uzyskanie prawomocnego rozstrzygnięcia nie oznacza jeszcze realnego odzyskania należności. Szczególną trudność stanowi egzekucja obowiązku opuszczenia lokalu – w praktyce proces eksmisyjny jest obciążony licznymi ograniczeniami ustawowymi i faktycznymi, w tym obowiązkiem zapewnienia lokalu socjalnego czy okresowymi zakazami wykonywania eksmisji. W konsekwencji właściciel nieruchomości może przez wiele miesięcy, a niekiedy lat, pozostawać w sytuacji faktycznej niemożności dysponowania swoją własnością, przy jednoczesnym obowiązku ponoszenia kosztów jej utrzymania.

Na tym tle zasadne staje się pytanie o to czy racjonalnym kierunkiem nie byłoby stworzenie przez państwo narzędzia o charakterze prewencyjnym, które ograniczałoby ryzyko występowania najbardziej dotkliwych patologii rynku najmu jeszcze na etapie zawierania umowy. W praktyce bowiem zdecydowana większość problemów generowana jest przez relatywnie wąską grupę nierzetelnych lokatorów – mechanizm znany z wielu sektorów gospodarki, gdzie niewielki odsetek uczestników rynku odpowiada za nieproporcjonalnie dużą część strat. Brak systemowego narzędzia weryfikacyjnego powoduje, że ryzyko to jest rozproszone i przerzucane na wszystkich wynajmujących, co w dłuższej perspektywie przekłada się również na wzrost cen najmu oraz zaostrzanie warunków umownych wobec rzetelnych najemców.

Pustostany a realne motywacje właścicieli

W debacie publicznej coraz częściej pojawiają się postulaty wprowadzenia dodatkowych obciążeń fiskalnych dla właścicieli utrzymujących tzw. pustostany. Argumentuje się, że instrument podatkowy miałby mobilizować do zwiększenia podaży mieszkań na rynku najmu. Tego rodzaju propozycje pomijają jednak istotny aspekt praktyczny: w znacznej części przypadków lokale nie pozostają niewynajęte z przyczyn spekulacyjnych czy „złośliwości” właścicieli, lecz z powodu obiektywnej obawy przed ryzykiem związanym z nierzetelnym najemcą.

Dla wielu wynajmujących decyzja o czasowym wstrzymaniu się z najmem nie jest wyrazem kalkulacji nastawionej na sztuczne ograniczanie podaży, lecz próbą uniknięcia sytuacji, w której zawarcie niekorzystnej umowy może prowadzić do wielomiesięcznego lub wieloletniego sporu, utraty dochodów oraz faktycznej niemożności dysponowania własnym majątkiem. W realiach ograniczonej skuteczności egzekucji roszczeń i wysokich kosztów dochodzenia należności ryzyko to bywa postrzegane jako niewspółmierne do potencjalnych korzyści z najmu.

W tym kontekście nakładanie dodatkowych podatków na niewynajmowane lokale może prowadzić do paradoksalnego efektu: zamiast zwiększać podaż mieszkań, będzie jedynie podnosić koszty posiadania nieruchomości i przerzucać je pośrednio na tych właścicieli, którzy już uczestniczą w rynku. Alternatywnym kierunkiem działań mogłoby być tworzenie narzędzi ograniczających ryzyko kontraktowe – takich jak systemowe mechanizmy weryfikacji wiarygodności najemców – które działałyby nie represyjnie, lecz zachęcająco. Zwiększenie poczucia bezpieczeństwa prawnego i ekonomicznego wynajmujących mogłoby w praktyce okazać się skuteczniejszym sposobem uruchamiania pustych lokali niż instrumenty czysto fiskalne.

Z perspektywy systemowej trudno nie dostrzec pewnej niespójności: państwo akceptuje, a niekiedy wręcz wymaga badania zdolności kredytowej przy udzielaniu kredytów, leasingu czy sprzedaży ratalnej, uznając je za element odpowiedzialnego obrotu gospodarczego. Mechanizmy te chronią w pierwszej kolejności interes wierzyciela, ale pełnią także funkcję ochronną wobec samego zobowiązanego, ograniczając ryzyko nadmiernego zadłużenia i podejmowania zobowiązań przekraczających jego realne możliwości finansowe. W sektorze najmu – który z ekonomicznego punktu widzenia również opiera się na długoterminowym zobowiązaniu o powtarzalnym charakterze – brak jest analogicznej, powszechnie dostępnej infrastruktury informacyjnej.

Cywilizowanie istniejących praktyk rynkowych

Postulat stworzenia państwowego rejestru historii najmu można więc interpretować nie jako próbę uprzywilejowania właścicieli nieruchomości, lecz jako dążenie do wyrównania asymetrii informacyjnej i wprowadzenia mechanizmu prewencyjnego podobnego do tego, który funkcjonuje w sektorze finansowym. Taki instrument mógłby działać stabilizująco na cały rynek: ograniczać ryzyko po stronie wynajmujących, zmniejszać presję na stosowanie nadmiernych zabezpieczeń oraz pośrednio chronić najemców przed wchodzeniem w zobowiązania, których nie są w stanie długofalowo realizować. W tym ujęciu byłby to nie tyle rejestr sankcyjny, co element infrastruktury zaufania w obrocie cywilnoprawnym.

Na tym tle postulat utworzenia państwowego rejestru historii najmu jawi się nie jako narzędzie nadmiernej kontroli, lecz jako próba przywrócenia elementarnej równowagi informacyjnej między stronami stosunku najmu. Rejestr nie pełniłby funkcji represyjnej, lecz prewencyjną i informacyjną – umożliwiałby wynajmującym podejmowanie decyzji w oparciu o obiektywne dane, ograniczając ryzyko zawarcia umowy z osobą notorycznie nierzetelną, a jednocześnie promując pozytywne zachowania płatnicze i stabilność relacji najemczych. W tym ujęciu byłby to instrument stabilizacji rynku, a nie wyłącznie ochrony interesów jednej ze stron.

Gwarancje dla najemców i proporcjonalność systemu

Postulat stworzenia państwowego narzędzia weryfikacyjnego nie musi przy tym oznaczać budowy represyjnego „rejestru dłużników najmu”. Bardziej adekwatnym określeniem byłby rejestr referencyjny najemców – system gromadzący w sposób ograniczony i ustandaryzowany informacje o historii realizacji zobowiązań czynszowych, pełniący przede wszystkim funkcję informacyjną i prewencyjną, a nie sankcyjną. Istotą takiego rozwiązania byłoby stworzenie neutralnej infrastruktury danych, umożliwiającej podejmowanie racjonalnych decyzji kontraktowych, a nie piętnowanie uczestników rynku.

Należy przy tym zauważyć, że praktyka screeningu najemców już dziś funkcjonuje w obrocie, tyle że w formie rozproszonej i prywatnej – realizowanej przez wyspecjalizowane podmioty lub wewnętrzne działy dużych wynajmujących, często w oparciu o niejednolite standardy i ograniczoną transparentność. Wprowadzenie modelu publicznego nie tworzyłoby więc nowej jakości w sensie samej idei weryfikacji, lecz raczej cywilizowałoby i standaryzowało już istniejące mechanizmy, nadając im przejrzyste ramy prawne oraz jednolite zasady dostępu i odpowiedzialności za dane.

Warunkiem akceptowalności społecznej takiego systemu musiałoby być jednocześnie wprowadzenie wyraźnych gwarancji dla najemców. Obejmowałyby one w szczególności prawo wglądu do zgromadzonych informacji, możliwość ich sprostowania lub usunięcia w przypadku nieaktualności bądź błędu, ograniczony okres przechowywania danych oraz jasno określony katalog podmiotów uprawnionych do dostępu. Rejestr referencyjny w tym ujęciu nie stanowiłby narzędzia trwałego wykluczenia, lecz element infrastruktury zaufania w obrocie cywilnoprawnym, równoważący interesy obu stron stosunku najmu.

Autor: Piotr Szulc, radca prawny
Kancelaria Radcy Prawnego Piotr Szulc

Źródło: Źródło zewnętrzne

Oceń jakość naszego artykułu

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna

Powiedz nam, jak możemy poprawić artykuł.
Zaznacz określenie, które dotyczy przeczytanej treści:
Autopromocja

REKLAMA

QR Code

REKLAMA

Nieruchomości
Ważny termin dla właścicieli nieruchomości. Został miesiąc na zapłatę, kara może wynieść 64 tys. zł

15 września 2026 r. mija termin zapłaty trzeciej raty podatku od nieruchomości. Nie każdy jednak wie, kogo dokładnie dotyczy ten obowiązek i co grozi za spóźnienie. Sprawdź, ile trzeba zapłacić, gdzie znaleźć kwotę podatku i kiedy zaległość może skończyć się wysoką karą.

Plan ogólny gminy coraz bliżej. Co stanie się z działkami, jeśli samorząd nie zdąży do 31 sierpnia?

Do 31 sierpnia 2026 roku gminy muszą uchwalić plany ogólne. Tymczasem w wielu samorządach prace są jeszcze na wczesnym etapie. Co to oznacza dla właścicieli działek i inwestorów? Kluczowa data jest coraz bliżej, a brak planu ogólnego może utrudnić uzyskanie decyzji o warunkach zabudowy.

Koniec ustnych umów dzierżawy ziemi? Nowe zasady mogą zmienić prawa właścicieli i rolników

Umowa dzierżawy ziemi „na słowo” może wkrótce przejść do historii. Projekt Ministerstwa Rolnictwa zakłada obowiązkową formę pisemną lub elektroniczną, maksymalnie 30-letni okres dzierżawy oraz nowe prawa dla właścicieli i dzierżawców. Sprawdź, co zmieni się dla osób, które już dziś dzierżawią grunty rolne.

Polacy z pieniędzmi zmieniają rynek mieszkań premium. Już nie wystarczy prestiżowy adres

Zamożnych klientów przybywa, ale ich oczekiwania wobec mieszkań premium rosną równie szybko. Przy zakupach za kilka czy kilkanaście milionów złotych sama lokalizacja, metraż i luksusowe wykończenie przestają wystarczać. Co dziś naprawdę decyduje o wartości apartamentu i dlaczego deweloperzy muszą coraz dokładniej uzasadniać wysoką cenę

REKLAMA

Polacy zmienili podejście do mieszkań. Te lokale znikają z rynku najszybciej

Kupujący coraz rzadziej szukają największego mieszkania, na jakie mogą sobie pozwolić. Dziś liczy się przede wszystkim lokal, który da się bezpiecznie sfinansować i wygodnie wykorzystać na co dzień. Dane z pierwszych miesięcy 2026 r. pokazują, które mieszkania są dziś najbardziej poszukiwane i dlaczego deweloperzy nie zawsze nadążają z ich ofertą.

Dobry adres już nie wystarczy. To dziś naprawdę ma znaczenie przy wyborze mieszkania

Przez lata jednym z najważniejszych argumentów przy wyborze mieszkania była lokalizacja. Dobry adres, szybki dojazd do centrum i bliskość podstawowych usług często wystarczały, aby inwestycję uznać za atrakcyjną. Dziś rynek mieszkaniowy jest jednak znacznie bardziej złożony. Kupujący patrzą nie tylko na mapę, ale również na to, jak dana inwestycja będzie funkcjonowała w codziennym życiu.

Czy właściciel mieszkania musi być w nim zameldowany? Czy ktoś musi być zameldowany w mieszkaniu?

Kupo mieszkania oznacza podpisanie aktu notarialnego, wpis do księgi wieczystej i szereg nowych obowiązków. Czy jednym z nich jest konieczność zameldowania się pod adresem nabytej nieruchomości? Przepisy rozdzielają własność lokalu od miejsca faktycznego pobytu. Kluczowe znaczenie ma więc nie to, do kogo należy mieszkanie, lecz kto rzeczywiście w nim mieszka. Czy w ogóle ktoś musi być zameldowany w mieszkaniu?

Opłaty za śmieci znowu wzrosną. System kaucyjny odebrał gminom dochody

Jak informuje w środę "Rzeczpospolita", dane za I półrocze pokazują, że system kaucyjny odebrał gminom nawet połowę dochodów z plastiku i aluminium. Samorządowcy biją na alarm, że bez ustawy o ROP mieszkańców dotkną podwyżki opłat. Tymczasem nie zanosi się na szybkie – o ile w ogóle – przyjęcie rzeczonej ustawy.

REKLAMA

Mieszkania z drugiej ręki znów drożeją. Popyt wyraźnie wzrósł

Rynek mieszkań z drugiej ręki w lipcu wyraźnie się ożywił. W porównaniu z czerwcem wzrósł popyt na lokale z rynku wtórnego, a jednocześnie zwiększyły się średnie ceny ofertowe za metr kwadratowy. Dane z raportu GetHome.pl pokazują, że po okresie wyczekiwania kupujący ponownie zaczęli aktywniej interesować się mieszkaniami.

Dom letniskowy to nie jest budynek mieszkalny. Trzeba za niego płacić więcej [wyrok NSA]

Budynek nie może być raz letniskowy, a raz mieszkalny. Podatnik nie może wybierać jego charakteru w zależności od bieżącej kalkulacji ekonomicznej. Linia orzecznicza sądów administracyjnych nie pozostawia podatnikom złudzeń.

Zapisz się na newsletter
Szukasz mieszkania, budujesz dom, remontujesz? Chcesz wiedzieć jak pielęgnować ogród albo jak oszczędnie ogrzewać swoją nieruchomość? Zapisz się na nasz newsletter i zyskaj dostęp do praktycznych wskazówek oraz najnowszych ofert na rynku!
Zaznacz wymagane zgody
loading
Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich
Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj.
success

Potwierdź zapis

Sprawdź maila, żeby potwierdzić swój zapis na newsletter. Jeśli nie widzisz wiadomości, sprawdź folder SPAM w swojej skrzynce.

failure

Coś poszło nie tak

REKLAMA